EDR czy antywirus – czym się różnią i czego potrzebuje Twoja firma?

Antywirus może zablokować wiele zagrożeń. Nie zawsze pokaże jednak, jak rozpoczął się atak, które urządzenia objął i co trzeba zrobić dalej. Właśnie w tym miejscu wkraczają EDR, XDR i MDR: rozwiązania, które rozszerzają ochronę o monitoring, analizę incydentów i reakcję. Zobacz, czym są, jak działają i które z nich najlepiej sprawdzą się w Twojej firmie.

Kiedy sama ochrona antywirusowa nie wystarcza?

W wielu firmach bezpieczeństwo IT przez lata wyglądało bardzo podobnie. Na komputerach był zainstalowany antywirus, który wykrywał zagrożenia, blokował je i raportował. W prostym środowisku taka ochrona nadal może być wystarczająca, zwłaszcza gdy urządzeń jest niewiele, a ktoś regularnie sprawdza ich stan.

Problem zaczyna się wtedy, gdy atak nie sprowadza się do jednego złośliwego pliku. Może rozpocząć się od wiadomości e-mail lub przejętego konta, a następnie wykorzystać legalne narzędzia systemowe, kolejne urządzenia i różne usługi. Samo zablokowanie jednego elementu nie zawsze wystarczy, aby ustalić, co dokładnie się wydarzyło i czy zagrożenie zostało całkowicie usunięte.

Dlatego coraz więcej firm oprócz klasycznej ochrony antywirusowej stosuje rozwiązania takie jak EDR, XDR i MDR. Na czym polega każde z nich i w jakich sytuacjach warto z nich korzystać? Rozszyfrujmy to razem!

Co łączy antywirusa, EDR i XDR?

Zanim przejdziemy do różnic, warto uchwycić jedną wspólną rzecz.

Niezależnie od tego, czy mówimy o antywirusie, EDR czy XDR, cel jest ten sam: wykrywać zagrożenia i ograniczać skutki ataku, zanim doprowadzi on do utraty danych lub przestoju.

Różnica polega na zakresie informacji zbieranych przez dane rozwiązanie oraz na tym, co można zrobić po wykryciu podejrzanej aktywności. W uproszczeniu:

  • antywirus skupia się przede wszystkim na wykrywaniu zagrożeń i ich blokowaniu,

  • EDR monitoruje aktywność urządzeń, pomaga badać incydenty i na nie reagować,

  • XDR może łączyć sygnały z urządzeń z informacjami pochodzącymi z innych części firmowego środowiska, na przykład z poczty, sieci czy chmury.

Nie są to trzy odrębne narzędzia, spośród których zawsze trzeba wybrać tylko jedno. Współczesne platformy bezpieczeństwa często łączą podstawową ochronę antywirusową z funkcjami EDR, a dodatkowo pozwalają rozszerzyć ją o XDR.

Antywirus – pierwsza linia obrony

Współczesne programy antywirusowe wykorzystują kilka metod zapobiegania zagrożeniom. Sygnatury pozwalają rozpoznawać znane złośliwe pliki, a analiza zachowania, uczenie maszynowe, ochrona przed exploitami i kontrola ruchu sieciowego pomagają wykrywać również te podejrzane działania, które nie pasują do jednego wcześniej opisanego wzorca.

Podstawowym zadaniem antywirusa jest zapobieganie: zatrzymanie złośliwego pliku, procesu, strony lub połączenia.

Różnica staje się widoczna po bardziej złożonym incydencie. Firma może wiedzieć, że zagrożenie zostało zablokowane na jednym komputerze, ale nadal nie mieć odpowiedzi na pytania:

  • od czego zaczął się atak,

  • jakie działania wykonał napastnik,

  • czy problem objął inne urządzenia,

  • czy należy odizolować komputer od sieci,

  • jakie czynności trzeba wykonać, aby bezpiecznie przywrócić urządzenie do pracy.

Jeżeli takie informacje są potrzebne, sama warstwa zapobiegawcza może okazać się niewystarczająca.

EDR – wykrywanie, badanie i zatrzymywanie incydentów

EDR, czyli Endpoint Detection and Response, koncentruje się na urządzeniach końcowych: komputerach, laptopach i serwerach. Monitoruje ich aktywność i zapisuje informacje potrzebne do oceny podejrzanych zdarzeń. Może analizować między innymi uruchamiane procesy, zmiany w plikach, połączenia sieciowe i kolejne działania wykonywane w systemie.

Dzięki temu EDR jest w stanie zauważyć nie tylko pojedynczy złośliwy plik, ale też cały nietypowy ciąg czynności. Przykładem może być uruchomienie nieoczekiwanego polecenia PowerShell, próba masowego szyfrowania plików, połączenie z podejrzanym serwerem albo przechodzenie atakującego z jednego urządzenia na kolejne.

Po wykryciu zagrożenia EDR może wygenerować alert i udostępnić dane potrzebne do analizy. W zależności od produktu i konfiguracji pozwala również zatrzymać proces, odizolować urządzenie od sieci lub podjąć inne działania ograniczające skutki incydentu.

EDR nie powinien być przy tym traktowany jak funkcja, którą wystarczy włączyć i o niej zapomnieć. Ktoś musi ocenić alert, sprawdzić kontekst i zdecydować, co zrobić dalej. Przed zakupem warto więc ustalić, kto będzie się tym zajmował – na przykład wewnętrzny dział IT lub zewnętrzny partner.

XDR – łączenie sygnałów z różnych części środowiska

EDR pokazuje przede wszystkim to, co dzieje się na urządzeniach. XDR, czyli Extended Detection and Response, rozszerza ten obraz o inne źródła danych. W zależności od produktu, wykupionych modułów i skonfigurowanych integracji mogą to być informacje z poczty, tożsamości użytkowników, sieci, aplikacji chmurowych lub wybranych systemów bezpieczeństwa.

Takie połączenie ma znaczenie, gdy atak przebiega przez kilka obszarów. Zamiast niezależnych alertów można zobaczyć ciąg zdarzeń: podejrzaną wiadomość, nietypowe logowanie, aktywność na komputerze i próbę uzyskania dostępu do kolejnego zasobu.

Zakres działania XDR zależy od tego, z jakich źródeł danych korzysta. Jeśli obejmuje na przykład urządzenia, pocztę i informacje o logowaniach, może połączyć te sygnały i pomóc odtworzyć późniejszy przebieg ataku. Takie rozwiązanie przydaje się przede wszystkim w bardziej rozbudowanych środowiskach, w których osobne systemy generują alerty wymagające wspólnej analizy.

Po co znać przebieg ataku, skoro zagrożenie zostało zablokowane?

Zablokowanie jednego pliku lub procesu nie zawsze oznacza, że cały incydent został zakończony. Alert może dotyczyć ostatniego widocznego działania, podczas gdy wcześniej napastnik zdążył przejąć konto, wykonać polecenia w systemie albo spróbować uzyskać dostęp do kolejnego urządzenia.

EDR i XDR zbierają informacje o wielu powiązanych zdarzeniach, dzięki czemu można ocenić, czy zablokowana aktywność była pojedynczą próbą, czy częścią większego ataku. Dopiero taki obraz sytuacji pomaga ustalić:

  • skąd zaczął się atak i które konto lub urządzenie zostało wykorzystane,

  • czy podejrzana aktywność pojawiła się również w innych częściach firmowego środowiska,

  • czy doszło do zmian w systemie albo działań wskazujących na próbę dostępu do danych,

  • czy wystarczy usunąć wykryte zagrożenie, czy trzeba też odizolować urządzenie, zablokować konto, zmienić hasło lub sprawdzić pozostałe systemy.

Nie każde środowisko potrzebuje tak szczegółowej analizy każdego alertu. Jeśli antywirus zatrzyma znany złośliwy plik przed uruchomieniem i nic nie wskazuje na dalszą aktywność, może to rzeczywiście zakończyć sprawę. EDR lub XDR zyskują znaczenie wtedy, gdy firma nie może zakładać, że pojedynczy alert pokazuje cały incydent – na przykład ze względu na serwery, wiele różnych urządzeń, połączone usługi, poufne dane lub wysokie koszty przestoju.

XDR, EDR czy antywirus – co wybrać?

Nie ma jednego idealnego scenariusza dla każdej firmy – wszystko zależy od jej skali i sposobu działania. W uproszczeniu można przyjąć następujący schemat:

  • Antywirus – sprawdzi się w prostych środowiskach, gdzie infrastruktura jest mniej złożona, a ryzyko ograniczone.

  • EDR – to dobry krok dalej dla firm, które chcą widzieć więcej i szybciej reagować na incydenty na poziomie urządzeń. Warto rozważyć tę opcję, jeśli po ataku trzeba ustalić jego źródło i przebieg, szybko odizolować zagrożony sprzęt albo sprawdzić, czy problem objął więcej komputerów.

  • XDR – ma sens wtedy, gdy potrzebna jest analiza zdarzeń pochodzących nie tylko z urządzeń, ale też z innych źródeł danych. Przyda się, jeśli środowisko jest rozproszone, na przykład pojawia się chmura, praca zdalna i wiele punktów dostępu.

To nie jest kwestia „lepsze czy gorsze”, tylko dopasowania poziomu ochrony do realiów firmy. Przed wyborem warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

  1. Czy wystarczy informacja, że zagrożenie zostało zablokowane, czy trzeba również poznać źródło i przebieg ataku? Jeśli potrzebna jest druga możliwość, warto rozważyć EDR.

  2. Czy zdarzenia trzeba łączyć z informacjami z poczty, kont użytkowników, sieci lub chmury? Jeśli tak, potrzebne mogą być funkcje XDR.

  3. Jakie byłyby skutki kilkugodzinnego przestoju, utraty danych lub zablokowania serwera? Im większe konsekwencje, tym ważniejsze stają się szybkie wykrywanie, możliwość odtworzenia przebiegu ataku i sprawna reakcja.

A co z MDR?

Warto jeszcze wspomnieć o MDR (Managed Detection and Response) – to pojęcie, które często pojawia się obok EDR i XDR. Różnica polega na tym, że MDR to nie narzędzie, a usługa. W tym modelu środowisko firmy jest monitorowane przez specjalistów, którzy analizują alerty, wyszukują zagrożenia i pomagają reagować na incydenty.

MDR będzie dobrym rozwiązaniem dla firmy, która potrzebuje funkcji EDR lub XDR, ale nie ma własnego zespołu bezpieczeństwa. Zakres odpowiedzialności usługodawcy trzeba określić przed wdrożeniem. Warto ustalić między innymi, czy monitoring będzie działał przez całą dobę, jakie działania partner może podjąć samodzielnie i w jaki sposób będzie informował firmę o incydentach.

Jakie rozwiązanie sprawdzi się najlepiej? Przykład Bitdefender GravityZone

Praktyka pokazuje, że w cyberbezpieczeństwie najlepiej sprawdza się podejście warstwowe. Antywirus jako podstawa, a do tego rozwiązania, które rozszerzają źródła danych i możliwości reakcji.

Dlatego coraz więcej firm korzysta z platform takich jak Bitdefender GravityZone. To rozwiązanie, w którym zakres ochrony zależy od wybranego pakietu i dodatkowych modułów, dostępnych do dokupienia w razie potrzeby.

  • GravityZone Business Security – pozwala zarządzać zabezpieczeniami wszystkich komputerów i serwerów z jednego miejsca. Administrator widzi, które urządzenia są chronione, może ustawić dla nich wspólne zasady i sprawdzać wykryte zagrożenia. Dla firmy, która potrzebuje przede wszystkim centralnie zarządzanej ochrony antywirusowej, taki zakres może być wystarczający.

  • GravityZone Business Security Premium – dodaje mechanizmy zapobiegające bardziej zaawansowanym zagrożeniom, takie jak uczenie maszynowe lokalnie i w chmurze, bezpieczne sprawdzanie podejrzanych plików czy ochrona przed atakami bezplikowymi. Udostępnia też analizę i wizualizację zdarzeń na urządzeniach (ale nie zapewnia pełnej funkcjonalności EDR).

  • GravityZone Business Security Enterprise – do funkcji pakietów podstawowego i Premium dodaje EDR. Przydaje się wtedy, gdy po wykryciu zagrożenia firma chce wiedzieć, jak rozpoczął się atak, co wydarzyło się później i czy objął on także inne urządzenia. Administrator otrzymuje uporządkowany obraz incydentu i narzędzia potrzebne do reakcji, na przykład do odizolowania zagrożonego komputera.

  • GravityZone XDR – dodatkowa warstwa, która rozszerza analizę poza komputery i serwery. Może na przykład połączyć zdarzenie na urządzeniu z podejrzanym logowaniem, aktywnością w sieci lub działaniem w używanej przez firmę usłudze chmurowej.

Wybór sprowadza się więc do kilku pytań. Czy firma potrzebuje przede wszystkim wspólnej ochrony urządzeń? Czy musi odtwarzać przebieg incydentów? Czy chce łączyć informacje z komputerów, kont użytkowników, sieci i aplikacji? Odpowiedzi pozwalają ustalić, czy wystarczy Business Security lub Premium, czy potrzebne będą Business Security Enterprise i rozszerzenie XDR.

Jak możemy pomóc Ci zadbać o bezpieczeństwo Twojej firmy?

Firmy zaczynają z różnych punktów. Jedne dopiero szukają pierwszej ochrony dla komputerów i serwerów, a inne korzystają już z antywirusa, ale nie wiedzą, czy obejmuje on wszystkie urządzenia, czy jest prawidłowo skonfigurowany, czy okaże się wystarczający lub czy ktoś regularnie sprawdza alerty i wie, jak zareagować na incydent.

Dlatego w ZanReal zaczynamy od sprawdzenia, jak firma działa dzisiaj. Z jakich komputerów i serwerów korzysta, jakie dane przetwarza, jakie zabezpieczenia już stosuje oraz kto odpowiada za ich obsługę. Dopiero na tej podstawie wskazujemy, co należy zabezpieczyć, co warto poprawić i jaki zakres ochrony będzie uzasadniony.

Nie każda firma potrzebuje najbardziej rozbudowanego pakietu. Czasami wystarczy podstawowa, dobrze skonfigurowana ochrona i jasne ustalenie, kto odpowiada za reakcję. W przypadku konieczności szerszej kontroli nad urządzeniami lub możliwości badania incydentów, jako partner Bitdefendera pomagamy dobrać i wdrożyć odpowiedni wariant GravityZone. Jeśli chcesz zadbać o bezpieczeństwo w swojej firmie, jesteśmy do Twojej dyspozycji!

Najczęściej Zadawane Pytania

Masz projekt w głowie?

Napisz do nas

Porozmawiajmy o tym, jak możemy pomóc w realizacji Twoich pomysłów.

Zanek

Nie nadążasz za zmianami w świecie AI?

Pozwól, że weźmiemy to na siebie. Co tydzień destylujemy najważniejsze wydarzenia ze świata AI w skupiony, 5-minutowy przegląd - żebyś był na bieżąco bez szumu.

Dowiedz się więcej
Tygodnik AIonline
Wyselekcjonowane wiadomości AI do porannej kawy. Co tydzień.
Wyślij mi swój email, żeby się zapisać.