Zaczęło się w stabilnym, ale sztywnym świecie. W biurze, gdzie rytm dnia regulował harmonogram 8:00-16:00, a nasza codzienna praca polegała na utrzymywaniu korporacyjnej maszyny w ruchu. Zespół ZanReal (wtedy jeszcze nieformalny) składał się z programisty-cudotwórcy i czarodziejki słowa.
Względna stabilność finansowa dawała nam możliwość eksplorowania – podejmowaliśmy się małych, zewnętrznych zleceń. I właśnie wtedy zobaczyliśmy, jak bardzo rynek jest pełen kompromisów. Musieliśmy tworzyć najlepsze możliwe rozwiązania, a chwilę później integrować je z półśrodkami: na przykład z niestabilnym hostingiem psującym wydajność lub procedurami, które wymuszały ustępstwa na jakości. Innymi słowy, nasza wiedza i praca były ograniczane słabymi ogniwami.
Widzieliśmy, jak dobre pomysły giną w gąszczu procedur. Jak świetne rozwiązania techniczne tracą blask, bo ktoś w łańcuchu decyzyjnym uznał, że „tak też będzie okej".
A my chcieliśmy czegoś więcej – projektów dopracowanych, sensownych, zrobionych od początku do końca z sercem i odpowiedzialnością.
Idea ZanReal powstała właśnie z tej potrzeby. Z przekonania, że można pracować inaczej – uczciwie wobec siebie i klientów.
Zaczęliśmy od małych zleceń, wykonywanych po godzinach, które szybko przerodziły się w coś większego. Każdy kolejny projekt utwierdzał nas w przekonaniu, że warto wziąć sprawy w swoje ręce. Firma ZanReal musiała powstać, aby zapewnić klientom jakość, której brakowało w szeroko pojętej branży usług cyfrowych.
I tak, po rozwiązaniu prywatnych problemów, które blokowały nam ten krok, nastąpiło otwarcie.